ODBIERZ 7% RABATU NA PIERWSZE ZAKUPY

Akceptuję regulamin i politykę prywatności

Inna jesień

Follow my blog with Bloglovin

 Ja to typowa wiosenna kobita jestem. Jak zima się kończy i tak jest 24 stopnie plus słońce i delikatny wiatr to najlepiej mi funkcjonować. I co roku pod koniec sierpnia, gdy dni już coraz krótsze to mi tak bardzo żal, że to już kolejne lato za nami… i zawsze ta jesień mnie dobijała… że to już zimno, ciemno, deszczowo i takie tam… więc w tym roku mam silne postanowienie poprawy.

Natchnięta przez jedną z tych co lubią jesień poszukałam i spisałam wszystkie plusy nadchodzących dni, zapominając jednocześnie zupełnie świadomie o minusach 🙂

W tym roku zamierzam celebrować jesień.

Te długie wieczory to doskonały moment na zabawę z dzieciakami, nie będziemy musieli biec na ogród, podlewać, pielić, kosić. Usiądziemy sobie wygodnie przed kominkiem i będziemy grać, rysować, czytać… o tak, bez pośpiechu…. Nie będzie trzeba tłumaczyć dzieciom, że pomimo iż jest jasno to pora do spania. Coś tam dobrego się zrobi na podwieczorek/kolacyjkę…

Kominek …. hmmm koniecznie z trzaskającym ogniem, co wieczór (zaoszczędzimy na ekogroszku ;)) Już widzę ten klimacik, te cienie grające na ścianach, to zainteresowanie psów – co tam się dzieje…. I ten dźwięk deszczu uderzającego o szybę… o już widzę siebie wieczorami w pracowni… cicha muzyka… ja i kleje, farby, pędzle i papiery… chyba same romantyczności tą jesienią powstaną 🙂 nie liczcie proszę na new art….

Oooo i gorąca czekolada… i grzaniec (na grzańca na bank wprosi się Mama). Przyjdzie, pogadamy, pośmiejemy się, poplanujemy co w hodowli na wiosnę zrobimy… A w niedzielę będzie czas na pyszne ciasto, znając życie to przy moim okrągłym stole zasiądą wszyscy, za oknem będzie wiać i padać i będzie paskudnie, a my w ciepełku będziemy się gościć… o tak.

I obowiązkowo świeczuszki dające to ciepłe światło w domu. Moja latarenka w kuchni też zapłonie.

I znowu będzie można założyć zielone kalosze w stokrotki, żeby dojść do bramy rano i ją sobie otworzyć (w botkach w tym błocie bym przecież ugrzęzła) 🙂 I czapka fajna się przyda…

I 1 listopada po drodze będzie… a ja uwielbiam to święto….

A potem to już inna czasoprzestrzeń bo przecież będziemy już żyć Bożym Narodzeniem….

Dam radę i coś czuję, że będzie wyjątkowo miło.

A no to jak już o świecach była mowa to takie świeczniki kiedyś powstały już w Pracowni 🙂



Oznaczone , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Akceptuję regulamin i politykę prywatności