Tylna kieszeń

Znam ją. Obserwuję od dosyć dawna. Nie, nie pochodzi z bogatej rodziny, z biednej też nie, taki typowy średniak. Niczego w życiu nie dostała za free, chociaż dzieciństwo miał spokojne, kochających rodziców. Miała marzenie, aby być artystką. Kiedyś, dawno temu. Za nieśmiała na wielki świat. Nie miał kto ją zaprowadzić za rękę. Nikt nie otworzył ciężkich, drewnianych drzwi. Więc do tego pociągu nie wsiadła.

Dostała za to w kieszeń, zwyczajny start. Dziecko. Pracę. Szybki rozwód. Pracę. Codzienność. I to jej nie przybiło wcale. Chociaż tak wiele młodych kobiet to przybija. Chociaż szukają desperacko męskich ramion. Pracowała i kochała to dziecko. Nad wszystko. W drugą kieszeń los jej ponawtykał drugi rozwód, litry łez, strach, zagubienie, ale też drugie dziecko.

A ona skąd czerpie wiarę w tą codzienność? Że potrafiła pod wiatr z uśmiechem na ustach, i tylko czasem ta poduszka mokra od łez, ale czasem tylko. Bo ona z tylnej kieszeni spodni wyciąga wciąż paczuszki siły na kolejny dzień. I skąd w tej kieszeni tylnej siły tyle jest. Tyle było już? I ona dowodem takim namacalnym, że nie ważne co los nam rzuci danego dnia.

Ważne w co to przekujemy. Bo można silnym być, takim szczęściarzem i zagubić się w tej codzienności. Można marzenia spełniać co rusz i ciągle mierzyć za wysoko i radości nie czuć wciąż. Bo można z domu wyjść, gdzie nam na talerzu wszystko podadzą, a nie umieć samemu tego talerza w całości na stół donieść. Można też mieć ambicje nie chore, które na dzieci się przelewa. Można nauczyć dzieci samodzielności pomimo że się myśli, że samodzielnym wcale się nie jest. A można stracić więź z dzieckiem i mężem przez zapatrzenie w siebie tylko. Można też się tak po prostu poddać i odejść. Poddać się i trwać w złych związkach, relacjach. Poddać się i przestać próbować.

Mylili się ci co mówili, że bez nich nie da sobie rady w życiu. Mylili się ci, którzy traktowali ją, jak niezaradną. A trochę ich w jej życiu było. Ona twardsza i mądrzejsza od nich wszystkich. Odważniejsza.

Dlatego nie przestaję się dziwować, jak to jej życie ze zwyczajnego ot tak w niezwyczajne przerobiła. I motywację mam dzięki temu, że skoro ona to i ja i córka moja i przyjaciółka i każda z nas. Bo siła tkwi w tylnej kieszeni, tam zaglądamy rzadziej, za boczne ino się łapiąc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *