Wyważyć

Gdy chcesz usiąść i czekać, aż się wydarzy to lepiej weź miękką poduszkę pod pupę. Gorący kubek z herbatą i wygodnie się rozsiądź. I jeszcze telewizor włącz to przyjemniej będzie się czekało. Ale nie pytaj wtedy, kiedy już się zdarzy, nie pytaj czy długo jeszcze. Bo może to trochę potrwać. Czekaj sobie sokojnie, nie zmęczysz się, nie spocisz, nie doznasz słonego smaku łez porażki. Pij herbatę po woli, ogrzewaj ją w dłoniach, bo jakbyś odstawił na stół żeby coś zrobić to wystygłaby jeszcze i co wtedy? Ty celebrujesz życia swe.

A ty może z tych co pędzą szalenie. Bo tak ci serce podpowiada, że osiągnąć coś warto, nie czekać bezczynnie, tylko działać chcesz. I cały dzień zaplanowany po brzegi, odhaczasz tylko checklistę co chwila. I z takim poczuciem ciągle jesteś, że wciąż mało i mało.

I która postawa lepsza, którą na życie wybrać? Czy trzeba tak skrajnie tylko, czy po środku też coś jest? Czy można chwilę pobiec, żeby potem jednak usiąść i odpocząc? Jak to wszystko wyważyć, jak w skrajności żadne nie popaść, bo wiadomo przecież, że nie są dobre? Kiedy już zwolnić czas, a kiedy trzeba tyłek z kanapy podnieść? Jak nie zatracić się w żadnej z opcji?

Kiedyś widziałam taki obrazek, na ławce siedzi dziecko i rodzic. Myśli rodzica tysiąc w głowie siedzi: praca, zakupy, sprzątanie, kłótnia z szefem…. w głowie dziecka tylko jedna myśl, że oto siedzi z rodzicem na ławce. Jakie to proste, zbyt proste abyśmy zaakceptowali. Żeby się skupiać w danej chwili tylko na tym co akurat w nas. Żeby nie rozpraszać się, rozmieniać na, drobne, żeby nie planować wciąż, nie przyspieszać, nie wybiegać myślami zanadto.

Doceniać.

Doceniać to co teraz, co w tej chwili. Teraz usypiam dzieci. I cała jestem po to, aby czuli się bezpiecznie i kochani. Teraz nie myślę o pracy, o praniu co je powiesić trzeba, może powinnam, ale nie myślę.

Czyż nie jest tak, że jak przez chwilę pomyslimy nad tym co mamy, to wiemy czy czas na zwolnienie czy dodanie gazu właśnie. Czy kluczem nie jest świadomość właśnie?

Starać się mocno, każdego dnia, nie trwonić dnia bezmyślnie, nie pozwolić, aby czas między palcami albo żeby za szybko nie przejść obok czegoś ważnego i tego mało ważnego też. Bo kto to wie co najważniejszym tego dnia pod wieczór się okaże? Ten kontrahent co nam pół dnia na negocjacje zabrał i ważny taki był, czy może przeczytanie kolejnego rozdziału Akademii Pana Kleksa?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *