Idzie nowe

Idzie nowe. Jakby nie patrzeć energia nas rozpiera. Ciągle szukamy nowych możliwości rozwoju i chyba znaleźliśmy kolejny etap. O szczegółach opowiem niedługo, co by nie zapeszać, ale szykujemy naprawdę ciekawy projekt i mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Podjęłam również decyzję, aby blogiem być bliżej Was. Dlaczego? Otrzymuję wiele maili czy wiadomości na FB, często pytacie o to jak rozwijać własną, małą firmę? Jak pogodzić życie zawodowe, rodzinne i rękodzieło? Jak nie zwariować po prostu? Ja absolutnie nie czuję się w tych dziedzinach ekspertem, mogę jedynie opowiedzieć co sprawdza się u nas, ale skoro tak wiele zapytań jest to chyba powinnam czasem rąbka “tajemnicy” uchylić. Niech i tak będzie. Chyba już czas, aby blog był miejscem nie tylko gromadzącym to co chciałabym przekazać swoim dzieciom, ale i pokazywał naszą codzienność.  I w tym miejscu zachęcam do odwagi i do pisania do mnie 🙂

Czas świąteczno-noworoczny był nam niesamowicie potrzebny. Grudzień dał nam solidnie w kość. Głównie z niesamowitymi problemami z firmami kurierskimi. Wasze paczki, które po nocach kończyliśmy w pocie czoła, aby wysłać o czasie dochodziły z gigantycznym opóźnieniem, wiele paczek zostało zagubionych i znalazły się dopiero po świętach, a ostatnie i po Nowym Roku. Mieliśmy też parę uszkodzeń. Jest to dla nas niezwykle stresująca i deprymująca sytuacja, gdy jesteśmy tak bardzo bezradni na to co się dzieje z naszymi produktami po zabraniu ich przez kuriera.

Dlatego, gdy nadszedł czas Świąt postanowiłam nas odciąć od wszystkich mediów: facebook, instagram, maile, strona. Wstawiłam świąteczne życzenia i się po prostu wylogowałam. Polecam każdemu taki krok, raz na jakiś czas. Sprzyja ku temu urlop tudzież wszelkiego rodzaju dni wolne od pracy. Kiedy to warto po prostu posiedzieć z najbliższymi i nic nie robić i nie scrolować.

I tak oto naprawdę odpoczęłam. Nawet pomimo zapalenia oskrzeli i płuc, które nam się przyplątało w pierwszy dzień świąt, co skończyło się na nocnej wizycie w poradni. Odpoczęłam. Od natłoku informacji, często złych. Od stresu, pośpiechu, negatywnych emocji.

Zapomniałam o konieczności wstawania o 5:50 po 4 godzinach snu. W nocy zbijałam gorączkę, tuliłam, ale potem spałam do 9:00. Pozwoliłam sobie na nic nie robienie. Siedziałam na kanapie pod kocem i oglądałam z dzieciakami bajki, albo graliśmy w planszówki, albo bawiliśmy się zabawkami, które znaleźli pod choinką. Czasem po południu drzemaliśmy po prostu.

Z powodu choroby nie mogliśmy korzystać ze spacerów, więc nasza inwencja twórcza na zabawy w domu ewoluowała z godziny na godzinę. Śmialiśmy się, złościliśmy ale byliśmy ze sobą. Tak naprawdę. Bez pośpiechu i patrzenia na zegarek.

To był naprawdę fajny czas. Potrzebowaliśmy go wszyscy. Polecam każdemu.

A poniżej zebrałam fotki wszystkich nowości, które dodałam do portofolio w grudniu. Ciekawam, która spodobałam Wam się najbardziej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *