Nie szukać

 

Jak nie siądę teraz, to znowu odłożę na później, a już nie chcę. W głowie tysiące myśli, pomysłów, analiz, a czasu jak na lekarstwo. Ten luty to cały przechorowany, a że wszyscy po kolei mleko z czosnkiem pić musieli to ciągle w niedoczasie żyliśmy, bo zaległości w każdym kącie się piętrzyły.

I najbardziej w mej głowie siedzi ten problem. Aż go tu wyrzucić muszę, żeby się go pozbyć.

Kumulacja, jak to na kumulację przystało była nagła i przydusiła mnie do ściany. Więc dwa zwariowane dni z dwójką chorych dzieci i mężem ledwo leżącym od grypy. W pośpiechu, jak wariatka, posiłki, sprzątanie, pamiętanie, komu jaki syrop, jakie tabletki, komu inhalacja, oklepywanie. Psy nakarmić. Przynieść, wynieść, pozamiatać. Dopilnować żeby rosół nie za szybko się gotował. Na jednej nodze na zakupy skoczyć, żeby nikt nie zauważył, że mnie nie ma. Pranie wstawić i o zgrozo powiesić. Pościel wywietrzyć. Cebulę na syrop pokroić. Poczytać bajki, zagrać w grę. Sprawdzić, jaka ta gorączka wysoka. Pamiętać, żeby tej cytryny i czosnku do wszystkiego dodawać i samemu nie paść na twarz. W nocy budzić się co godzina i zbijać gorączki, odtykać zatkane nosy, psikać bolące gardła. Trzymać za rękę aż do ponownego zaśnięcia. Przewijać i dodatkowe tabletki przeciwbólowe donosić.

I po dwóch dobach, gdy “radośnie” szykuję kolejną kolację schodzi na dół Mąż mój i z zasępioną miną stwierdza, że “mamy problem”…. Przez głowę przelatuje mi pełno groźnych wersji, co też mogło się stać.

“nie mamy węgla…”

Matko jedyna, aż się zaśmiałam. Kochanie mamy pieniądze na ten węgiel, mamy samochód, mamy w promieniu 25 km sklep z węglem, mamy tuż obok mamę, która nam węgiel pożyczy na pewno, mam siłę aby ten węgiel przydybać i go wsypać. Mamy jedzenie w lodówce i lekarstwa dla wszystkich, choroby jakie nas atakują to zwyczajne przeziębienia, które zwalczamy, całkiem blisko są sklepy, mamy ciepłe ubrania i dach nad głową. Nie boimy się o każdy dzień, nad naszym domem nie latają samoloty wojskowe. W oddali nie słychać wybuchów bomb. Mamy blisko rodzinę i przyjaciół, którzy w każdej sekundzie są chętni do pomocy.

“Węgiel”, to nie problem.

Bo gdy zdrowi jesteśmy i ciepło nam i bezpiecznie, lodówka pełna jedzenia. Dom jest i bliscy ludzie. I praca jest. To czyż nie kusi ponarzekać na coś? Na teściową, na szefa, na koleżankę. Poszukać problemów kusi bardzo. Bo pieniędzy zawsze może być zbyt mało, dzień może być za krótki, ciuchy z zeszłego sezonu, a buty to już w ogóle. Zawsze ktoś będzie miał lepiej od nas i zawsze ktoś będzie więcej podróżował, miał lepszą pracę, będzie bardziej lubiany. I wtedy już to co mamy schodzi na drugi plan, prawda że to proste?

1 thought on “Nie szukać

  1. Dużo w tym RACJI. Czasami tracimy poczucie co jest NAJWAŻNIEJSZE. Ciągły pościg za “ZAJĄCZKIEM” tylko nas niszczy.
    NAJWAŻNIEJSZa jest rodzina. Nie ważne jaka jest, ważne że jest nasza i nas wspiera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *